czas….

Posted: 14 lutego 2012 in Około chrześcijaństwa

Oglądałem wczoraj podlinkowany na „fejsie” przez kogoś filmik. Pewien kaznodzieja, taki mocno nawiedzony, wyglądający jak człowiek z lasu (zarośnięty, w tle zresztą była jakaś zieleń) udowadniał, że jeżeli ktoś ogląda telewizję, to wspiera królestwo szatana. Można różnie spojrzeć na jego argumenty, ale jedno jest pewnie: robił nie zapomniane wrażenie i zmuszał do refleksji nad wieloma sprawami.

To co dało mi do myślenia, a jednocześnie jest zbieżne z moimi wcześniejszymi rozważeniami to fakt, że świat pędzi teraz na złamanie karku. Tempo jest przeogromne. Postęp cywilizacyjny a jednocześnie jakościowy powoduje, że zapominamy często o sprawach ważnych z bardzo prostej przyczyny: jesteśmy totalnie zmęczeni. Dlatego czasami tak ciężko znaleźć czas na modlitwę czy zająć się wychowaniem dzieci, nie mówiąc o głoszeniu ewangelii. Gdy staramy się do tego angażować w życie np. lokalnego kościoła, który wymaga bardzo dużego zaangażowania, to wówczas tak naprawdę całe życie staje się jedną wielką frustracją, bo po prostu nie wypełniamy tych podstawowych rzeczy które powinniśmy robić.

Narzekając mniej więcej tak jak powyżej zacząłem się zastanawiać nad tym, czy więc nie lepiej można by spożytkować swoje życie, będąc np. chrześcijaninem w średniowieczu, np. taki święty Wojciech, który głosił ewangelię poganom i zapłacił za to życiem (zresztą mniej więcej kilka kilometrów od miejsca w którym właśnie piszę ten tekst). Tylko że takich „świętych Wojciechów” było kilku, może kilkudziesięciu. A normalny, przeciętny człowiek, do jakich należę ? Jak się dożyło 30  lat, to było się już starcem. Większość ludzi nie umiała czytać ani pisać. Przeważnie nie podróżowali przez całe życie dalej niż kilka kilometrów od domu. Ilu znali ludzi osobiście z którymi mogli rozmawiać ? No może z 50-ciu. Ilu z nich mogło przyjąć dzięki ich zwiastowaniu (zakładając że zwiastowali) ewangelię ? Pewnie też nie za bardzo mieli czas o tym myśleć, bo całe życie starali się wyżywić siebie i bliskich. Zresztą, nie było w nocy światła, więc i doba była krótsza.

Więc patrząc na to z tej perspektywy muszę przyznać szczerze że: mam za sobą trochę lat (wchodzę w wiek średni). Jak Bóg da, drugie takie przede mną. Wystarczy że na facebooku napiszę „Kocham Jezusa” i paręset osób o tym przeczyta. Napisałem książkę, w której jest napisane że nie wstydzę się Jezusa, mam nawet świadectwa nawróceń dzięki niej. Kurcze, tyle możliwości NA WYCIĄGNIECIE RĘKI. Łatwo, przyjemnie, bez wysiłku, bez wielkiego wstydu. Nie muszę (i nie jestem) być jakimś wielkim ewangelistom. Nie potrzeba mi sponsorów do tego celu, jakiś wielkich rekomendacji. Pismo Święte nie jest zakazane, każdy może sprawdzić sobie sam co wygaduję. Do tego żyję w kraju, w którym mogę głosić te poglądy i nie pójdę za to do więzienia. Te czasy, mimo tego że zbliżamy się z każdym dniem do końca czasów, są WYJĄTKOWE i dają WYJĄTKOWE możliwości. Tylko brać ! I nie trzeba się tym frustrować 🙂

A więc tak: Kocham Jezusa. Jezus Kocha mnie. Jezus kocha każdego człowieka na ziemi. Chce dla niego ratunku – wystarczy do niego przyjść, wyznać swoje grzechy i z pokorą wyznać, że potrzebuje się Go. Grzechy zostaną wymazane, a życie zmieni się nie do poznania: staniesz się NOWYM CZŁOWIEKIEM z innymi pragnieniami, marzeniami, kochającym i będącym kochanym. Zostanie Ci wybaczone, bo Jezus zapłacił za to na krzyżu najwyższą cenę – wystarczy ten dar przyjąć. Nie zawsze będzie lekko, nie zawsze będzie się wygrywało z grzechem w pierwszym starciu, ale będzie cel i sens życia !!!

Wasz
Olek

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.